Oczami Kobiety: Kobiety mają głos!

Ten wpis będzie wyjątkowy i nietypowy, ponieważ postanowiłam skierować go

do Panów grających na co dzień w WoT’a 🙂

     Przeprowadziłam króciutką ankietę dla małżonek, dziewczyn, narzeczonych i innych kochanek wyżej wymienionych Panów, którzy bardziej lub mniej chętnie przekazali mi adresy e-mail do swoich Wybranek.

Ankieta zawierała 3 pytanka, z czego dwa pierwsze dotyczyły typowych informacji o trybie życia Grających. Z pierwszego wynika, że ponad połowa Panów podczas gry jest prawie w ogóle nieprzydatna do niczego. Nie reagują na prośby i groźby, są nieobecni duchem i możemy robić dosłownie wszystko (sprawdziłam, próbowałam nawet odwoływać się do jego najbardziej pierwotnego instynktu 😉 ), a oni i tak pozostaną niewzruszeni. Natomiast żadna z kobiet nie stwierdziła, że granie nie ma wpływu na aktywność grającego. Więc Panowie, poświęćcie Paniom trochę więcej uwagi, nim będą tak zdesperowane w walce o nią jak ja 😀

Odpowiedzi na drugie pytanie szczerze mnie zaskoczyły. Dotyczyło ono ilości gier, w jakich, czasem na długie godziny, znikają gracze WoT’a.  Spodziewałam się, że większość Panów (tak jak i mój) spędza calusieńki wolny czas przy komputerze i to w dodatku przy wielu różnych grach.

A tu niespodzianka. Wszystkie Panie odpowiedziały, że albo jest to tylko WoT, albo maksymalnie dwie gry. Szczerze Wam zazdroszczę. Mój grywa w LoL’a, HotS’a, Factorio, Banished i jeszcze kilka innych, w dodatku co chwilę coś nowego. Idzie zwariować, uwierzcie…

Najciekawiej zapowiadało się pytanie nr 3. Wymagało ono dużo więcej wysiłku ze strony kobiet, ale za to wyniki są niesamowite!

Choć nie wszystkie odpowiedziały, jaki tekst ich Czołgisty rozbawił je ostatnio, to pojawiła się odpowiedź, z którą zgodzi się zdecydowana większość z nas, a mianowicie, że praktycznie każdy tekst jest zabawny, bo kompletnie nic nie rozumiemy…

Pojawiły się również cytaty z wypowiedzi Panów. Jak wiemy, są oni ze sobą bardzo zżyci, więc na przykład mój kochany wita się z kolegami: “Cześć, moje Mysie Pysie”. Przesłodkie, prawda? Szkoda, że do mnie raczej tak ładnie nie mówi…

Czasem jednak czułość ustępuje złości i wykrzykiwane teksty typu: “Ty menelu” żadnej z nas nie dziwią, choć czasem reagujemy na nie tłumionym śmiechem. Równie często słyszymy jak użalają się nad swoją aktualną pozycją w grze: “Ja to zawsze mam pod górkę, wiecznie w dupę mi ładują”, co można zrozumieć dość opacznie, jeżeli nie zna się zasad danej gry 😉

Mimo wszystko Panowie bardzo dbają o wysoką kulturę podczas rozmów, czego najlepszym dowodem są słowa: “Julek,nie żryj jak gadasz,bo plujesz w mikrofon!”.

Ach ci Czołgiści… I jak tu Ich nie kochać? 😀

Choć wyniki są faktycznie ciekawe, to najzabawniejsze z tego wszystkiego jest podejście najbliższych kolegów mojego Mężczyzny. Otóż niektórzy z tych Panów wymusili na nim udostępnienie wyników (mimo, że nie mieli szans na sprawdzenie wyniku swojej Pani), a całemu wydarzeniu towarzyszyła atmosfera konspiracji i ekscytacji jak przy próbie przyłapania św. Mikołaja. Nie wszyscy byli świadomi, że ich słucham, więc próbowali nawet przekupić mojego kochanego, by udostępnił wyniki za moimi plecami 🙂

Zachowanie zbrodni w tajemnicy oczywiście nie wyszło, ale wyniki (do spółki) wykradli…

Już po kilku chwilach wspólnymi siłami udało im się ustalić do kogo należą przytoczone przez kobiety kwestie, ale radość po tym trwała dobre pół godziny 😉

Cieszę się Panowie, że udało mi się dostarczyć Wam trochę niecodziennej rozrywki.

Polecam się na przyszłość, ale zmieniłam hasło do poczty, więc na wyniki następnej ankiety będziecie musieli poczekać do opublikowania.

Pozdrawiam

Venta

Oczami Kobiety: World of Tanks

World of Tanks to z mojego punktu widzenia taka gra, w której 30 facetów uważa się za wielkich wojowników ( nie, broń Boże nie są zwykłymi graczami), którzy prowadzą walkę na śmierć i życie w obronie całego świata.

Gra zespołowa ogranicza się tu do strzelania do wspólnych wrogów, bo po co sobie nawzajem pomagać? Jeszcze ten drugi wbije więcej damage i co wtedy? Tego typu gry nie powinno się nazywać drużynowym, tak jak głosi nazwa trybu, jest to kompletny random.

 

Osobiście gram w WoT’a, przyznaję się, że nawet dość chętnie. Jednak wciąż ciężko mi zrozumieć, jak musi działać umysł mężczyzny, jeżeli jest on w stanie rozegrać nawet ponad  50 bitew jednego dnia…

Każda z nich przebiega według pewnego schematu, wręcz rytuału, którego nic nie jest w stanie naruszyć. Wybór czołgu, przemyślenia na temat wylosowanej mapy, narzekanie na rozlosowanie graczy, narzekanie na grę, narzekanie na działo, penetrację,  na pancerz, na cudzy pancerz itd. I nagle się okazuje, że każdy z nich jest na swój sposób uosobieniem marudy.

Są oczywiście krótkie momenty radości, np: „Tym to sobie strzelaj i tak nie przebijesz”- z triumfalnym uśmiechem na ustach. I po chwili okazuje się, że jednak przebije. Peszek. A najlepiej jak arta go zdejmie, nie ważne że padł jako pierwszy i jeszcze z 10 min nim bitwa się skończy. On musi pooglądać. Nakrzyczeć jak ktoś źle pojedzie, nie trafi, itd. Nie ważne, że gra solo randomka… 😉

Trochę lepiej wyglądają typowe bitwy drużynowe. Tam już jest dowódca, którego słowo jest święte, chyba że masz akurat lepszy pomysł, masz idealne miejsce do snajpienia lub wiesz na sto procent, że tam zginiesz. I tak zginiesz, a drużyna przegra, no ale to przecież wina dowódcy, nie? 😉

 

Staram się to wszystko rozumieć … ale żeby nawet obiadu nie zjeść bez komputera? Jedzenie stygnie, ja się złoszczę, ale on jest szczęśliwy, bo z kolegami gra.

Na koniec mały bonus… Idę spać około 23, bo lubię pospać, a ten wariat gra do 1-2 w nocy. I potem ładuje się takie do łóżka, zimne, budzi mnie, kołdrę zabiera i dziwi się, że nie chcę go wpuścić. No cóż… 😉